[*][*][*]
2011-11-18 14:01:55
Odeszłaś tak szybko... Bez zapowiedzi... Tak nagle... Do dziś nie mogę zrozumieć dlaczego...
Widziałam Cię jeszcze w sobotę po południu, a w dwie godziny później Ciebie już prawie nie było...
Byłaś najlepszą osobą jaką znałam. Choć nigdy tego nie dostrzegałam. Kochałam Cię jak siostrę, ale zbyt rzadko przychodziłam. Zbyt często zapominałam. Bo przecież zawsze był czas...
Czasu zabrakło. Co teraz?
Zawsze uśmiechnięta, odważna, zadziorna. Silna za nas wszystkie. Żadne słowa nie oddadzą Twojej osoby... Nigdy się nie skarżyłaś... Dziś nie mogę zrozumieć : dlaczego? Szczera aż do bólu... A jednak Twoja szczerość nie bolała. Twoja szczerość była boleśnie prawdziwa, ale ja wiedziałam, że nieważne co powiesz... Nie ważne co zrobisz. Akceptujesz mnie i nie czekasz aż się zmienię. Bo przecież, gdyby tak nie było, czy tyle pięknych wspomnień dziś by mi pozostało?
Tylu rzeczy się bałam. Teraz już nie boję się niczego... Bo czego można się bać, kiedy wiem, że Ty wiesz już co jest po drugiej stronie... Gdy zasypiam, wiem, że najgorsze co może się zdażyć, jest jednocześnie najlepsze. Bo wiąże się z Tobą.
Byłaś mi przyjaciółką. Prawdziwą. Najlepszą. A mimo to, ja nigdy Cię tak nie nazwałam... Dziś zostaje mi tylko zacisnąć pięści i znosić ból, który sama sobie zadaję.
Jedyna osoba, która nie pytała, a wiedziała. Jedyna, która rozumiała. I tyle wystarczy.
Nieważne co teraz napiszę. Od Twojej śmierci mija drugi tydzień, a ja wciąż czekam, że spotkam Cię na ulicy przypadkiem, jak w sobotę. I znowu opowiem Ci co się zdażyło... A kiedy powiem, że zachowywałam, się jak idiotka, ty odpowiesz mi... : "nic nowego".
I zaśmiejemy się obie.
A ja tym razem pójdę do Ciebie, tak jak prosiłaś i nie będę tego odwlekać w nieskończoność...
Koniec.
Minęło.
Byłaś najlepsza...
Żegnaj.
I żadne łzy tego nie zmienią...
skomentuj (0)